Ile kosztuje profesjonalny video content?
16 Cze 2014

Ile kosztuje profesjonalny video content?

Jakiś czas temu opisywałem różne rodzaje video contentu stosowanego w e-commerce. Pora sprawdzić jak się do niego przygotować i ile właściwie kosztuje. O szczegółach opowiada Kuba Sobek z Radikal Studio.

Czy często zdarzają się klienci z e-commerce w Twojej branży, czy rośnie z roku na rok świadomość znaczenia video contentu?

Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że każdy e – commerce zaczyna od tłumaczenia zasad działania na prostym wideo lub animacji. I nie tylko chodzi tu o sklepy internetowe, ale też inne platformy – internetowe kantory czy multipartnerskie programy lojalnościowe. I na szczęście coraz więcej powstaje produkcji, które zamiast tylko odpowiadać na proste pytanie: „Jak działamy i co sprzedajemy?”, atakują widza treścią atrakcyjną samą w sobie bez nachalnego wpychania marki czy produktu między gałki oczne.

Czy pracowałeś już nad wideo promocją jakiegoś ciekawego produktu?

Z fajnych przykładów chętnie opowiem o Den of Imagination. To toruńska firma specjalizująca się w składaniu, malowaniu i internetowej sprzedaży figurek do gier bitewnych. Mają klientów na całym świecie. Podobne biznesy w USA, które wystartowały kilka lat wcześniej obracają dziś milionami dolarów, a ich jutuberskie kanały odwiedzają dziesiątki tysięcy widzów i fanów na Facebooku. Przygotowaliśmy dla Den of Imagination nietypowy film korporacyjny z dubstepami, by pokazać ich w innym świetle – bliżej im tam do gwiazd rocka niż do malujących w skupieniu rzemieślników czy artystów. Drugi film dla Den of Imagination to minutowa fabularyzowana opowiastka o ożywających figurkach. Obie produkcje miały przyciągnąć nowych widzów na kanał jutuberski firmy, a co za tym idzie klientów i to się udało. Osiągnęliśmy też sukces prestiżowy – te bogate, zachodnie sklepy i pracownie sprzedające figurki nawet nie wpadły na to, że można zrobić coś tak fajnego i profesjonalnego. O naszych produkcjach dla Den of Imagination zrobiło się na chwilę głośno w tej niszy. Nawet nawiązaliśmy potem współpracę z jednym z takich sklepów z USA, który też chciał obsługi na takim poziomie. Inny przykład – we współpracy z Make Move zrobiliśmy 30 – sekundową kreskówkową animację dla Smartzakupów. Tłumaczyła w prosty sposób zasady działania tego programu partnerskiego.

Przychodzi sklep internetowy z potrzebą realizacji kilku wideo recenzji czy też poradników związanych ze swoim asortymentem. Czy musi mieć gotową koncepcję czy jesteście w stanie coś doradzić żeby to wyszło dobrze nie tylko od strony wizualnej ale także merytorycznej? (np. jakieś specjalne ujęcia, scenariusz itp.)

Zasada jest taka, że im więcej pomysłów przedstawi klient, tym większa szansa, że unikniemy nieporozumień. To tutaj istotą jest zrozumienie, co jest naprawdę ważne dla biznesu. Co właściwie chce pokazać i czym się pochwalić. Natomiast realizacja to już nasza działka. Ujęcia i montaż to kwestia, którą rzadko konsultujemy, bo po prostu sami wiemy najlepiej, jak pokazać to, na czym zależy naszemu klientowi. Pomysły na scenariusz powstają na brainstormingu z klientem. Ale już finalna wersja scenariusza to znowu kwestia, którą zajmujemy się sami, chyba że produkt naprawdę jest wyjątkowo dziwny lub nie mamy o nim bladego pojęcia. No i podstawowa rzecz – można to zrobić standardowo lub wymyślić nietypową formę, by nadać filmowi potencjał viralowy. Jeśli są na to fundusze i pomysł, to jest i szansa, że taki film wyjdzie daleko w internet i obejrzą go ludzie, którzy normalnie nigdy by na niego nie wpadli.

Kwestia techniczna, to co można obejrzeć na youtube to najczęściej proste materiały bazujące na 1 kamerze i ewentualnie prezentacji kilku najważniejszych funkcjonalności samego produktu. Czy dysponujecie takimi umiejętnościami, które by pozwoliły na realizację fajniejszych dla konsumenta materiałów?

Oczywiście. Ja sam jestem po szkole filmowej i od siedmiu lat zajmuję się zawodowo montażem wideo. A np. mój operator ma tyle pomysłów na ustawienie kamery i oświetlenia, że czasem aż żal, bo nie ma czasu na planie, żeby wszystkie sprawdzić. No i sprzęt. Dysponujemy naprawdę niezłym sprzętem. Odbiorcę takich filmów trzeba cały czas zaskakiwać, żeby utrzymać jego uwagę przynajmniej przez minutę, dlatego jestem zwolennikiem kumulacji atrakcji na krótkim odcinku czasowym. Innymi słowy lepiej wypakować jeden minutowy filmik wodotryskiem treści niż zrobić trzy nudne i bezpłciowe, które obejrzy kilka osób. Mi zależy na tym, żeby ludzie pokazywali sobie te filmy i mówili: „Ej, zobacz, jakie to fajne” bez względu na to, czy robię internetową zapowiedź kolejnego numeru miesięcznika o grach wideo, czy promuję program partnerski, czy pokazuję, jak niesamowicie można pomalować małe figurki do gier planszowych. Wyróżniać się. Robisz testy urządzenia? Zrób je w ekstremalnych warunkach i zrób to z jajem, a ludzie obejrzą Twój film nawet jeśli myśleli, że produkt zupełnie ich nie interesuje. Właśnie to zmieniłeś.

Wiem, że trudno jest to uśredniać, ale chciałbym zapytać o grubość portfela z jakim powinien przyjść potencjalny klient. Powiedzmy, że chodzi o serię 10 wideo testów najnowszych telefonów komórkowych, oczywiście sklep zapewnia sprzęt. Jaki byłby koszt? Jaki byłby czas realizacji?

Zacznijmy od tego, że nie ma jednej ceny. Wszystko zależy od oczekiwań klienta. Można użyć jednej kamery, zamiast lektora wstawić animowane grafiki opisowe (które też kosztują!) i zrobić to najszybciej jak się da i najkrócej jak to możliwe. Takich zleceń nie bierzemy, bo potem nie m się czym chwalić. My akurat wysoko stawiamy sobie poprzeczkę. Specjalizujemy się w produktach dziwnych, ciekawych, nowoczesnych albo zwyczajnych, ale z najwyższej półki. Zawsze proponujemy najlepsze rozwiązania, dlatego, że sami chcemy się takim filmem pochwalić w branży. Zamiast brać pieniądze, by później się wstydzić. I to jest uczciwe podejście do klienta – ma on gwarancję, że dostanie coś naprawdę wyjątkowego, co robiliśmy świetnie się bawiąc i z czego jesteśmy dumni. Natomiast w podanym przykładzie 10 wideotestów cena może się wahać od jakichś trzech tysięcy w wersji maksymalnie ekonomicznej, której bym nikomu zresztą nie polecał, bo to będzie antyreklama, do nawet kilkunastu tysięcy. Czas realizacji to jakieś 2 tygodnie od pierwszych zdjęć do oddania gotowych filmów. To zależy od testowanego produktu.

Jak to jest z prawami autorskimi, na zasadzie czy materiały wideo zrealizowane dla danego sklepu są jego 100% własnością?

To w jakim stopniu materiały wideo zrealizowane dla danego sklepu są jego własnością określa się indywidualnie w umowie. Zazwyczaj jest tak, że na sklep przenosi się wszystkie autorskie prawa majątkowe na określone pola eksploatacji.

W Internecie można kupić już dosłownie wszystko, masz pomysł jak można by zrealizować ciekawy materiał wideo z tak różnymi produktami jak laptop, rower, obuwie albo ubezpieczenie na życie? Czy byłoby jakieś inne podejście?

Sposobów jest multum. Konwencja filmowa czy korporacyjna. Poważna, komediowa, niepoważnie poważna, czyli promowanie się absurdem. Co tylko zechcesz. Przychodzi mi do głowy Allegro, które świetnie się promuje jako miejsce, gdzie dostaniesz wszystko, a do tego współpracuje z portalami internetowymi oferującymi kontent wideo. Można to zrobić naprawdę na tysiąc sposobów. Ja postawiłbym na luz. Ważne jest jedno – na ile otwarty na pomysły jest sam zainteresowany. Najgorsza sytuacja to taka, gdy klient wymusza coś kompletnie bezpłciowego, czyli np. prostą demonstrację produktów na szarym tle. Nikt tego nie obejrzy, nikt tam nawet nie zajrzy. Ale klient będzie zadowolony, bo ma „ładny filmik” na witrynie. Który oglądała tylko jego rodzina. I takich rzeczy w ogóle nie tykam.

Czy da się zrobić ciekawy materiał wideo o tak nieatrakcyjnym produkcie jak np. gwoździe? 😉

Oczywiście. To śmieszne, bo znajoma akurat niedawno miała realizować taki projekt. Atrakcyjnie da się pokazać wszystko – to zależy od zespołu, którym się dysponuje. Słaba ekipa może położyć atrakcyjny temat, o czym przekonało się wiele miast zamawiających filmy wizerunkowe, w tym Warszawa, abstrahując na chwilę od e – commerce. Drodzy biznesmeni – strzeżcie się grafomanów, którzy za niewielkie pieniądze oferują Wam filmy o hollywoodzkim polocie.

Mały czy średni sklep internetowy ma do wyboru – albo produkuje video content własnymi siłami albo zgłasza się do profesjonalistów. Pierwsza opcja jest na pewno tańsza, pytanie jakie są różnicę w momencie współpracy z taką ekipą jak wy?

Właściciele wiedzą, co jest w produkcie najważniejsze, ale niekoniecznie potrafią to pokazać na wideo w fajnej formie. Jednak czasami samodzielne kręcenie filmów też bywa atutem – wspomniane już Den of Imagination samodzielnie kręci tzw. raporty z postępu prac nad kolejnymi produktami, a ich widzowie to uwielbiają. Co nie stoi oczywiście na przeszkodzie, by raz na jakiś czas reklamować się czymś profesjonalnym i świetnie wyglądającym, co porwie odbiorcę. Ja wychodzę z założenia, chyba apple’owskiego, że ludzie chcą Twój produkt, tylko jeszcze o tym nie wiedzą. Dlatego zatrudnij kogoś z pomysłami, żeby zrobiono Ci taki film, który każdy będzie chciał obejrzeć od końca. Nawet jeśli wcale nie chciał nic od Ciebie kupić.

Czy zaobserwowałeś jakieś trendy w video marketingu?

Profesjonalizacja. Powstają całe ekipy, które produkują wyłącznie takie video. Rośnie też świadomość. Jakiś czas temu zgłosiła się do nas firma, która zamówiła animację demonstrującą sposób działania sklepu. Już na początku zaproponowali prosty styl i świadomie przywołali animacje robione dla Apple w myśl zasady: „mniej znaczy więcej”. Z takimi klientami aż chce się pracować. Z drugiej strony zdarzają się wtopy, ta działka jest w fazie eksperymentowania i rodzi czasem potworki. Jakiś czas temu w Sieci furorę zrobił film wizerunkowy ubojni bydła zmontowany pod dubstep. Nie można mu odmówić popularności, a nawet pewnego przewrotnego uroku – pytanie, czy takiej popularności życzył sobie zamawiający.

Czy znasz jakieś przykłady wideo marketingu związanego z branżą e-commerce, które uważasz za „godne” naśladowania?

Z ostatnich przykładów – Stranger Kiss. Od premiery na Youtube, 10 marca, film zrobił 84 miliony wyświetleń. To ta produkcja o obcych sobie ludziach, którzy całowali się na planie. Ludzie na fejsie masowo wrzucali to na swoje walle. Dopiero po kilku dniach przebiła się informacja, że to produkcja zrobiona na zamówienie Wrenstudio, małej marki odzieżowej sprzedającej ciuchy w internecie. Moim zdaniem, mistrzostwo świata i poziom, w który sam celuję. Chodziło o to, by nie pokazywać żadnych nudnych ujęć kiecek i butów, tylko opowiedzieć miłą dla ducha historię o całujących się ludziach. Ubranych w kreacje konkretnej firmy oczywiście. Dzięki temu chyba setki tysięcy ludzi, jeżeli nie miliony, poznały Wren zatrudniające na stałe 3 osoby. Choć mogę się mylić, bo z drugiej strony ich fanpage liczy zaledwie 5 tysięcy fanów. To mało, jak na taki sukces filmu. To są pułapki video marketingu – no właśnie nie wiadomo, czy marka jednak stała się rozpoznawalna, jeśli mierzyć to fejsem. Z drugiej strony – nie wiemy, o ile wzrosła liczba zamówień sklepu.

Co byś polecił osobom, które chciałyby zostać specjalistami od video marketingu (jakieś studia, kursy, staże, książki?)

Nie zaszkodzą studia związane z mediami albo chociaż jakiś techniczny kierunek w szkole filmowej. Kursy z operatorki czy montażu też można znaleźć. Jeśli staże to najlepiej w portalach internetowych produkujących dużo contentu wideo. W takim miejscu można się naprawdę dużo nauczyć także dlatego, że portale zawierają umowy business to business z innymi podmiotami, a ich owocem bywają internetowe serie programów np. poświęcone modzie obrandowane przez partnera. Myślę, że to dobra szkoła jazdy.

Dzięki za rozmowę!

Odpowiedzi udzielił:

kuba sobek

radikals

 


Paweł Cyzman

W e-commerce to nie "content is king". Prawdziwym królem jest product content :)